Różnie bywało

Różnie bywało.

Jak każde koło tak i „moje” w swej długowieczności miewało różne okresy. Te świetności o których chcemy pamiętać i te upadków, które chcemy jak najszybciej i najdokładniej zapomnieć. Długowieczność mojego koła podzielił bym na trzy okresy: Okres pierwszy. Czasy przed Antonim Gruszką. To piękny czas. Czas kiedy to trzynastu zapaleńców w tym niesłusznym jak to się ostatnio dowiedzieliśmy okresie historii również dla PZŁ skrzyknęło się i przezwyciężając ogólną niechęć władz i psychozę działania na „szkodę ludu” zawiązało Towarzystwo Myśliwskie z czasem przemianowane w Ludowe Koło Łowieckie w Opatowie. Z założycieli pamiętam tylko kolegów Stanisława, Zygmunta i Jerzego. Stanisław – „Marszał” dla przyjaciół – człowiek, który mnie do koła przyjmował jako prezes. Jego codzienny ubiór i zachowanie mówiło – to jest myśliwy. Wielokrotnie Zygmunt jako łowczy koła udzielał mi jako naganiaczowi wskazówek i instrukcji jak pójść, jak poprowadzić i rozprowadzić nagankę. A osobę Jerzego zawsze będę wspominał w związku z prześmiesznym zdarzeniem w piekarni u Michała. Wyżej wspomniany Michał „cholea, cholea” koledzy idzie tam, tam kucać kłaść się ………… Jego słynne polowanie na Kobylanach lub las Lisów gdy to kobieta idąca do kościoła podsumowała Jego ubiór: „a stary dziadu strzelbecke se kupiłes, a kapocine trza se było kupić bo z tego serdaka pokrycie złaz”. Trzeba wiedzieć, że takich swetrów jak miał Michał próżno teraz szukać chyba, że w szafie po pradziadku a ten serdak podbity futrem ……… . Józek –„łokrutnie się ciese a chyla tego jest …” ale i potrafiący powiedzieć: „ąz mi rece łopadły, a tem ftont łod zachodu jak idzie co dnia to je dobrze?” Czesiek ze swoim Merklem. Czesiek ponad sto dwadzieścia kilogramów wagi ale i Merkel też słusznej wagi bo ponad cztery kilogramy, ale broń znalazła strzelca a i strzelec znalazł broń. Stanisław mój opiekun na stażu. On nie musiał używać słów do opowiadania. Jego bogata gestykulacja na odległość dobitnie wyrażała emocje i opisywała zdarzenie. Wreszcie Heniek – mój Ojciec. Jego 60 lisów strzelonych w jednym sezonie bez wabika, bez nęciska, bez norowców ale 59 strzelonych z papierosem w zębach (bo sześćdziesiątego strzelił pomiędzy zgaszeniem jednego a odpaleniem drugiego papierosa) mówi o znajomości tematu . To On pomógł mi zrozumieć, że gdy pies zadowolony, nogi bolą i strzelbę trzeba czyścić – to polowanie udane a troki to rzecz podrzędna .
Ale i byli tacy których nie bardzo chcemy wspominać, a o których jeden z prezesów mówił wprost; Kolego ja w Twojej osobie widzę rzeźnika ……….. . A i ludzie z naganki Zbyszek Wrona, Zawierucha, Rolka imion już nie pamiętam . Ale to drzewiej bywało. Czas Antoniego Gruszki. Zaczęło się pięknie. Wielka pompa. Gala. Msza. Orkiestra. Przemarsz ulicami Opatowa w nowiutkich mundurach u boku myśliwych żony. Pokazaliśmy się ludziom nie tylko w moro gumiakach i ze strzelba ale i na wesoło jako ludzie potrafiący się bawić. Społeczeństwo nas zauważyło, ludzie na chodnikach zaczęli patrzeć przyjaźniej. Obelisk początkowo znicze na dzień zmarłych kwiaty…… . A potem rozpoczęły się „ igrzyska”. Cały czas trening w podchodach, podkładaniu „świni” jeden drugiemu, chciwości na informację bo a nuż przyda się na kolegę hak. Apogeum to donosy i sławetne polowanie Noworoczne na Kamiennej Górze. Trzeba było aby, aż z Kielc przyjechali mundurowi bo z Opatowa pewnie są „wplątani w układ”. Jak trzeba być zaślepionym nienawiścią aby cos takiego wymyślić? Rozprawy w sądach i walne zdominowane przez informację z tych „igrzysk” i cały czas zasada najpierw od tyłu złap za kark aby złapany nie widział kto to robi a potem za jaja i mocno żeby bolało. Ostatni czas to dyskusja na „forum laików” gdzie aż roi się od domorosłych uzdrowicieli Naszego Koła jak i PZŁ. I znowu społeczeństwo o nas usłyszało a właściwie poczytało, ale czy to dobrze ? Najgorsze co mogło się trafić to udział w tej dyskusji na bazie strzępów informacji osób postronnych. Osób, które wniosły wiele złego nie tylko dla nas ale i całego łowiectwa, osób, które nie mając zielonego pojęcia o prawie, ustawach czy faktach próbują wskazać drogę przez siebie wytyczona jako prawidłową ……..Osób sięgających po szantaż – bo jak nie będzie walnego to ja …………. . Czas po Antonim Gruszce. Antoni Gruszka ma się dobrze i dochował się jeszcze paru Antosiów ………. . Święty Hubercie czy my doczekamy czasu gdy zamiast „igrzysk” będziemy mieli chleb nasz powszedni czyli polowanie, dokarmianie, budowanie- normalne czynności , które ktoś nazywa gospodarką łowiecką a dla przeciętnego człowieka ze strzelba są potrzebą a nie obowiązkiem? Czy Michał w zaświatach zakomunikuje: cholea, cholea … i zanim dokończy Józek wpadnie mu w słowo : łokrutnie się ciese…? Ano pożywiom – uwidim.

Sus Jeremi, Gierczyce 08.06.2013

„Do przyjaciół” aut. Jeremi Sus

Do przyjaciół „nie pionków”

To co wyprawiacie na liście dyskusyjnej Echa Dnia jest moim skromnym zdaniem chwytem poniżej pasa mającym na celu zadośćuczynienie Waszym –w Waszym mniemaniu – ambicjom i wydumanym krzywdom uczynionym przez zarząd LKŁ. Czy wytaczanie tak „ciężkiej artylerii” w tak prostych sprawach jak wina i kara jest potrzebne? W moim mniemaniu jeśli zawiniłem to honorowo przyjmuję karę ale może jestem starej daty i nie myślę w kategoriach demokracji. Ale od początku. Na Walnym sprawozdawczo – wyborczym dostaliście szansę zmiany Prezesa bo o to w Waszych wypowiedziach idzie – i co? Ano Władek dostał chyba (bo pamięć ludzka jest ulotna) tylko lub aż 6 głosów i to demokratycznie bo w głosowaniu tajnym. Pewnie dokumenty Komisji skrutacyjnej SĄ DO WGLĄDU tylko czy komuś się chce? Na w/w Walnym były propozycje zmiany na stanowisku Podłowczego i co – ano to że lepiej być w opozycji niż samemu zająć się użeraniem z „figurantami” na liście członków LKŁ. Za nie dowiezienie paszy nie wystawienie budek karmowych czy nie przepracowanie nałożonych przez Walne godzin przegłosowanych też demokratycznie choć w głosowaniu jawnym ale przy liczbie członków na zebraniu gwarantująca prawomocność obrad. Sprzeciwiacie się jawnemu głosowaniu nad absolutorium dla poszczególnych członków zarządu. A dlaczego? Czy na ostatnim Walnym „pionki” nie pokazały swojej woli i zaufania do Grzegorza w głosowaniu jawnym udzielając absolutorium mimo wcześniejszego wywodu Prezesa? Piszecie o obelisku i macie sporo racji , mnie też jest wstyd ale czy zarząd ma wziąć miotłę i kubeł z woda i iść tam sprzątać czy my wszyscy. A może Wy tam nie pójdziecie bo NASZE KOŁO tak jak i PZŁ (wynika to z którejś wypowiedzi na forum ED) jest wymysłem stalinizmu i powstało w niesłusznym czasie? A obelisk upamiętnia myśliwych i z tamtego okresu. A może zażądacie aby wszyscy myśliwi polujący z rosyjską lub radziecką bronią zostali skreśleni z listu członków LKŁ a może lepiej wykluczeni z PZŁ bo przecież to nie przystoi nosić tego żelastwa na chwałę batiuszki cara, Józefa czy Władimira . Podnosicie temat gospodarki łowieckiej, stanów zwierzyny i Srebrnego Medalu dla koła ,ale nie przychodzi Wam do głowy, że Medal został przyznany nie za Wasz wkład w tę gospodarkę ale za wkład naszych OJCÓW i NASZ i wara wam od tego.
Kontynuując dalej temat gospodarki najlepszym przykładem jest Nasze coniedzielne spotkanie przed wyjściem na koguta gdzie przez cały sezon 2012/2013 bywali obecni ci sami czyli: łowczy (no ale ten to musi), Piotr, Janusz, Albert, Andrzej, Grzegorz, Edek, Marek swoja osobę pominę bo prace mam taką a nie inną, i czy te spotkania nie są najlepszym czasem do omówienia tego co w łowisku jest najbardziej konieczne i do wykonania? Gdzie WY jesteście? Gdzie jesteście gdy łowczy i jeszcze ze dwóch „pionków” czeka w niedzielę na stałym miejscu zbiórki przed zapowiedzianym i zapisanym w „rozkładzie jazdy” polowaniem zbiorowym na lisy i po jakimś czasie rozchodzą się do domów bo brakuje uczestników chętnych do polowania na lisa za frajer bo gdyby skórka była w cenie …….. Przed komputerem ? Nie wierze bo co poniektórzy SĄ zdziwieni faktem posiadanie strony internetowej przez koło. Przed telewizorem ? też nie wierzę bo na co dzień spotykamy się tam z nagonką na myśliwych a więc i Was a człowiek myślący powinien swoje sprawy i bolączki załatwiać na swoim podwórku i w gronie ludzi znających temat a nie na forum laików. NA TYCH SPOTKANIACH was NIE MA. Na zakończenie tematu gospodarki i braku zwierzyny: czy gospodarka i zwalczanie rudej plagi jest tylko zasługa „nie pionków” domagających się jawnie nagród za to – czyżby polowanie dla kasy? – czy w kole istnieją i są uważane za lisiarzy takie osoby jak : Albert, Piotr, Grzegorz, Andrzej, śp. Andrzej. Podnieście wzrok ciut wyżej niż czubek własnego nosa. Jak reagujecie na postulat wystrzelania sarny na forum laików o co wam chodzi, o łowiectwo czy o własne interesy? Domagacie się demokracji głosowań tajnych wyrażacie opinie o zastraszeniu „pionków” a kto was o to prosi . Ostatnie zebranie pokazało to, że istnieje wola ogółu i zarząd chcąc nie chcąc musi ją uszanować a że nie umiecie czytać obowiązujących w zrzeszeniu jak i w kole norm prawnych i stąd całe zamieszanie. Chcecie demokracji a brak wam odwagi podpisać się na forum laików ,wytaczacie „ciężką artylerię” i bawicie się w anonimowych zamachowców. Jeśli żądacie demokracji to okażcie ją sami opisując cała sprawę a nie wyjmując z kontekstu kilka zdań czy stawiając przecinek w tym a nie tamtym miejscu , tym samym dając pożywkę laikom. W obowiązujących ustawach i normach prawnych SĄ paragrafy i opisane procedury odwołania zarządu i inne koła ten temat przerobiły więc i WY spróbujcie demokratycznego sposobu a nie pomówień i bezpodstawnej krytyki koła na forach laików bo tym wyrządzacie krzywdę nie tylko sobie ale i nam- zwykłym myśliwym z LKŁ a przez to i całemu PZŁ.
A na koniec aż się łezka w oku kręci na wspomnienie czasów gdy: Wicie Rozumiecie Sekretarz bardzo chciał wprowadzić kilka innowacji ze swojego podwórka na niwę koła a wtedy jak się dobrali do niego Sianiu i Heniek to zrozumiał gdzie jest Jego miejsce w szeregu i dozgonnie uważał Ich za przyjaciół a sam stał się MYŚLIWYM a nie był strzelaczem. Ale to były czasy ludzi rozumnych i rozumiejących ideę polowania, bo kto nie rozumie, że gdy po niedzielnym wyjściu nogi bolą ,pies zadowolony i dubeltówkę trzeba czyścić- to polowanie udane a że troki puste to najmniej ważne, nie będzie NIGDY myśliwym a tylko strzelaczem. Chyba że przez fakt mniemania się myśliwym (bycia strzelaczem) podnosi swój status w swoim środowisku, no cóż samo życie i demokracja. Jest wiele spraw w kole wymagających jednoznacznego uregulowania choćby postępowanie wobec figurantów na liście członków koła co to z opóźnieniem zapłacą składki i myślą że to wystarcza a dokarmianie zimowe traktują jako przepracowane godziny na rzecz koła, jest wiele spraw w PZL wymagających jednoznacznych uregulowań jak choćby postępowanie wobec oczerniających , ale Panowie droga do tego nie prowadzi przez forum laików ale przez rzeczową dyskusję na zebraniu czy też Naszym niedzielnym spotkaniu przed wyjściem na polowanie a inicjatywy niech idą od dołu ale demokratycznie a nie przez forum ECHA DNIA .

Jeremi Sus

PS. A najlepszy czas na włączenie myślenia to czas pomiędzy otarciem oczu z resztek snu a zrobieniem siusiu do porcelany. JS

Gierczyce 2013.05.28

Historia Koła

Historia Koła

Miłośnicy pięknej, polskiej przyrody, kniei i łowiectwa utworzyli tuż po II wojnie światowej stowarzyszenie pod nazwą Towarzystwo Myśliwskie w Opatowie, które na mocy decyzji Wojewody kieleckiego z dnia 30 września 1946r. NrSPPS 2a-126/46 wydanej na podstawie art. 21 prawa o stowarzyszeniach z dnia 27 października 1932r/Dz.U.Nr 94 poz.808 wpisano do rejestru Stowarzyszeń i Związków Urzędu Wojewódzkiego Kieleckiego pod Nr 30. Założycielami Towarzystwa Myśliwskiego byli koledzy: Stanisław Bocheński, Tadeusz Byczkowski, Wacław Hajmowicz, Władysław Dudek, Józef Gul, Władysław Nawrocki, Marian Pietrzykowski, Zygmunt Rzepecki, Władysław Stępień, Ludwik Susuło, Roman Zalewski, Stanisław Zapalski, Jerzy Zawadzki. Kolega Zygmunt Rzepecki jeszcze do niedawna jeszcze uczestniczył w życiu naszego koła. Z dumą pragnę podkreślić, iż w jego legitymacji PZŁ – wydanej przez Zarząd Okręgowy w Tarnobrzegu widnieje numer 1. Działalności i życiu dostojnego seniora został poświęcony artykuł w Nemrodzie nr 9/2004. W skład pierwszego zarządu zostali wybrani Zapalski  Stanisław –  prezes,  Zalewski  Roman –  z-ca  prezesa,  Hajmowicz  Wacław    – skarbnik, Zawadzki Jerzy – sekretarz, Władysław Dudek – łowczy.

 

Do 1952 roku polowano na zwierzynę drobną na czterech dzierżawionych od Gmin powiatu opatowskiego obwodach.

 

W 1956r. Towarzystwo Myśliwskie w Opatowie przyjęło nazwę Ludowe Koło Łowieckie w Opatowie. Obecnie koło prowadzi gospodarkę łowiecką na obszarze  12,5  tys. ha      w trzech obwodach położonych na terenie gmin Opatów, Lipnik, Iwaniska, Wojciechowice. Lasy zajmują około 600 ha. W naszych łowiskach występuja sarny, zające, kuropatwy, bażanty, kaczki, przechodnie dziki. Na rzece Opatówce mają swoje żeremia bobry. W ostatnich latach wzrosła populacja lisów, borsuków, skrzydlatych drapieżników. Zagrożeniem dla zwierzyny łownej są również zdziczałe, bezpańskie psy  i koty. Wśród członków koła są koledzy, którzy pasjonują się polowaniami na lisy, polując na zasiadkę, z norowcami i pozyskują nawet 30 szt. drapieżników. Królem sezonu 2005/2006 został kolega Albert Wałek. Każdego roku zasiedlamy łowiska młodymi bażantami, w zależności od posiadanych środków, od 100 do 300 szt. Środki na zakup bażantów pochodzą między innymi z polowań dewizowychna kuropatwy.

 

Większość członków Ludowego koła Łowickiego w Opatowie to prawdziwi pasjonaci łowiectwa. Rozumieją potrzeby współczesnej gospodarki. Poświęcają dużo czasu na budowe i remonty urządzeń łowieckich, dokarmianie ptactwa,obserwowanie łowisk. Strażnikami łowickimi pracującymi jako wolontariusze posiadającymi uprawnieniami są: Józef Prokop, Józef Glibowski, Andrzej Modras, Alber Wałek, Arkadiusz Kozłowski, Grzegorz Majecki. Na okres zimy gromadzimy duże ilości ziarna, odpadów zbożowych, siana, soli. Część karmy otzrymujemy w formie darowizny od kolegów myśliwych.

 

Od wielu lat trwa współpraca z młodzieżą szkolną. Uczniowie ze szkoł w Wygiełzowie, Kobylanach i Opatowie, ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Jałowęsach pomagaja  w budowaniu budek karmnikowych, podsypów, uczestniczą w zbieraniu wnyków.

 

Członkowie koła systematycznie doskonalą swoje umiejętności biorąc aktywny udział    w zawodach strzeleckich, równiez na szczeblu wojewódzkim. Koledzy St.Fr.Jakubowski, Wł.Rzepecki, Z.Zamczyk, W.Żurek posiadają uprawnienia sędziów i instruktorów strzelectwa myśliwskiego. Nasi koledzy do polwań na ptactwo używają 19 psów. Rodowodowe wyżły posiadają koledzy St.Fr.Jakubowski,G.Majecki, W.Żurek.

 

Tradycje łowieckie w naszym kole są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Młoda generacja myśliwych uczy się miłości do natury i szacunku do przyrody i łowiectwa nie tylko z książki Pasławskiego, z przepisów czy od kolegów, ale przede wszystkim od doświadczonych ojców. Rzepecki, Jakubowski, Zawadzki, Czub, Wójciak, Zieja, Susło, Sus, Sroka, Zamczyk, to nazwiska powtarzające sie w kole nie rzadko przez trzy generacje.

 

Nigdy nie zapominamy o tych, którzy odeszli z naszego szeregu.O naszych ojcach,przyjaciołach i kolegach. Są zawsze z nami we wspommnieniach cudownych polowań,śmiesznych zdarzeń czy kolejnych rocznic .

 

Powodem do dumy są znaczenia łowieckie przyznawane członkom naszego koła.